|
Link |
Komentuj (1)no i juz. mozna powiedziec, ze wrocilam. mam juz swojego kompa i siedzoc na wlasnym krezsle, w swoim pokoju, tak jak lubie moge kontynuowac to, co zaczelam a tak bardzo ostatnio zaniedbalam. :p
wracam robaczki i niewazne czy sie steskniliscieczy nie. i tak bedziecie musieli znosic mojo obecnosc na waszych blogach :p
|
Link |
Komentuj (11)krzyk!!
przerazliwie duzo krzyku. przerazliwa nienawisc w glosie kazdej,ktora cholernie klula w serduchu.
wszystkie brudy zostaly wyciogniete.
wszystkie bledy.
wszystko to, o czym od dawna powinny porozmawiac.
przyjaciolki.
przyjaciolki?
dlaczego wiec mialy sobie tyle do zarzucenia?
co stalo sie ze szczeroscia?
w koncu nadeszlo najgorsze.
pierwsza lza splynela po jej twarzy.
toczyla sie po policzku i opadla na odsloniete kolano.
byla zimna.
i nadszedl spokoj.
mowily do siebie prawie szeptem.
pytania,mnostwo pytan bez odpowiedzi.
podniosla wzrok tylko na chwile, na ten jeden moment i zobaczyla jak placze. to nie byly lzy. to byl placz.
zabolalo.
teraz plakaly juz obie. tak przerazliwie. tyle zalu bylo w kazdej. tyle smutku i poczucia beznadziejnosci. gdyby mogly umarly by teraz. wlasnie w tej chwili.
czula to.
za trudne pytania, za trudne odpowiedzi.
zbyt powazna rozmowa.
tak trudna.
nie umiem :(
umrzec...
"kocham cie"
"ja ciebie tez"
"szkoda slow,
reszte dopowie ksiezyc..."
|
Link |
Komentuj (8)przyjechal...
i jest.
w domu juz tak jak kiedys.
calkiem normalnie.
=))
slicznie...
tylko teraz draznio mnie wesole piosenki.
"el baso del final"
utonelam w nauce.
w rodzinie.
w sobie.
czy ja nie widze tego, co mnie otacza?
zaniedbalam?
zapsulam?
przecierz tego nie da sie odbudowac, tak poprostu...
czy to moja wina?
naprawde nie dalo sie inaczej?
czy to ja i tylko ja zawinilam?
=(
znowu ON z podwoojnymi inicjalami...
|
Link |
Komentuj (4)jeszcze tak niedawno pisalam, ze przyjechal.
tak, jakby to bylo wczoraj...
dzis juz odwiozlam go na lotnisko.
nienawidze pozegnan.
nienawidze lez mojej mamy.
bola mnie.
bardzo.
nie potrafie sie zmobilizowac.
nie potrafie znelezc sily.
nie potrafie z tym walczyc.
nie potrafie sie podniesc.
czy wobec tego jestem slaba?
czy jestem az tak slaba?
jestem.
kiedys tak nie bylo.
gdzie jestem silna,usmiechnieta,pelna energii, radosna ja?
nie ma.
trudno.
i nie przejmujcie sie tym za bardzo, bo too tylko jeden (z wielu ostatnimi dniami) samotny wieczoor,ktory nie do konca dobrze wplywa na moja psychike.
tyle.
|
Link |
Komentuj (13)dziekuje wam za wczoraj =*
najlepsze :)
wariatki wcale nie musialy nic qpowac...
a jednak, nie zaprzecze, ze zrobilo mi sie milo
[nawet nie czuje jak rymuje]
dzieki wielkie dla wszystkich, ktorzy wczoraj pamietali =*
tak w serduchu lepsiej =)).
wiecie co... przed chwilo zajrzalam na mojego starego bloga, jeszcze na tenbicie. nie usunelam go, bo po co? wchodze sobie na legalu a tam zonk!! jaka laska... z pretensjami o kolory, gify i o swojego chlopaka. a ja nawetnie wiem kim ona jest. jedno wielkie
. zczajcie to.
a nota zupelnie nie w moim stylu, ale bywa.
mua =)
| Link | Komentuj (16)
i juz po.
to bylo najlepsze z wesel na ktorych bylam w tym roq =)
a bylo ich az 5 (slownie pięć).
super miejsce, klimat, swietni ludzie i cale mnoostwo dobrej zabawy =)) ciesze sie, ze tam poszlam i ciesze sie, ze poszlam aqrat z nim. szkoda tylko, ze zmeczenie nie pozwolilo nam zostac dluzej...
chce jeszcze!!
=)
i ta czerwien na paznokciach
z diamecikiem
sztucznym =p
Design by Fly for Linkup.